niedziela, 9 sierpnia 2015
Prolog
-Ahhh Kevin! Mocniej! Nie przestawaj!- Usłyszałaś zza drzwi jednego z twoich ulubieńców. Przewróciłaś oczami. "Minionki i te ich kółeczka zainteresowań"- westchnęłaś. Podeszłaś do drzwi i bez wahania wtargnęłaś do środka. Widok Kevina wyciągającego biedną dziewczynę z jakiejś przełomowej, stworzonej przez niego instalacji, która "odmieni losy świata" nie zdziwił cię wcale. Zbyt długo mieszkałaś z tymi wariatami. Ty, minionki i wielki żółciutki domek, byliście partnerami od dłuższego czasu i nic nie wskazywało na to że cokolwiek się zmieni. Odchrząknęłaś znacząco, by żółty stworek zdał sobie sprawę z twojej obecności. Kevin spojrzał na ciebie, a z jego spojrzenia wyczytałaś wyraźne "mam przejebane, tak?". Właściwie spojrzenia i gesty były jedynym środkiem komunikacji z tymi "stworkami" (jak często pieszczotliwie je nazywałaś). Skrzyżowałaś ręce na piersiach i podeszłaś do Kevina, który prawdopodobnie właśnie wzywał swoich minionkowych bogów i przodków, by strzegli go przed twoim gniewem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Napisane kurde bele o godzinie 3 w nocy, specjalna dedykacja w nazwie bloga :D
Prześlij komentarz